Górnoślązak, 2018, nr 1-2 (32)

Pobierz ten numer w PDF Górnoślązak, 2018, nr 1-2 (32)

    Bycie Ślązakiem to także obowiązki.
    W ostatnim czasie wstrząsnął nami wszystkimi reportaż dotyczący neonazistów z Wodzisławia Śląskiego. W jego konsekwencji, Kamil Durczok w jednym ze swoich felietonów napisał, że tu na Śląsku powinniśmy potępić tego typu zachowania i wydarzenia. Ale czy samo potępianie, choćby w najmocniejszych słowach
    użytych do sformułowania najwznioślejszych oświadczeń, albo pikietowanie z użyciem najgłośniejszych szczekaczek i największych transparentów wyeliminuje z przestrzeni publicznej neonazizm, nienawiść na tle narodowościowym, etnicznym, rasowym czy wyznaniowym? Nie, nie wyeliminuje.

    Czy stać nas na zabranie głosu, gdy jakiś starzyk z rozrzewnieniem w głosie mówi przy swoich wnukach: „ja, za Adolfa to bół ordnung” i jest to wszystko, co ma do przekazania kolejnym pokoleniom w kwestiach historycznych? Wiem, dziadek nie ma złych intencji. Złą intencją byłoby zarzucanie mu, że szerzy w ten sposób nazizm, ale czyż dzisiejszej młodzieży nie trzeba pewnych rzeczy tłumaczyć wprost jak krowie na pastwisku?

    Żadnego z pasażerów tramwaju nie było stać na choć jedno słowo, gdy pewna elegancka pani ni stąd, ni zowąd zwróciła się do żony mojego przyjaciela (oboje pochodzą z Kirgizji)
    podróżującej z ich kilkumiesięcznym dzieckiem: „ty brudna szmato”. Nikt z przechodniów nie reagował, gdy w Czechowicach-Dziedzicach prawdziwi Polacy oblepiali bar mojego
    kolegi Egipcjanina napisami: „Polska dla Polaków” i „Polska wolna od islamu”. Nie znalazł się żaden odważny, aby obronić czarnoskórego gościa odwiedzającego mojego znajomego w Katowicach, gdy razem chcieli wejść do jednego z lokali na Mariackiej, a ochroniarz normalnie wypłacił mu z liścia. I tak mógłbym pisać do rana…
    Wśród cech, które od pokoleń były wyznacznikiem górnośląskiej tożsamości, Deklaracja Związku Górnośląskiego wymienia tolerancję i otwartość kulturową. Trzeba pracy u podstaw. Trzeba uczyć najmłodszych tolerancji i otwartości. Trzeba mówić dzieciom, że inny nie znaczy obcy, ani gorszy.

    Jako członkowie najstarszej i największej organizacji regionalnej na Śląsku staramy się wdrażać te wartości nie tylko w naszych rodzinach, ale też naszej działalności społecznej, głównie w przedsięwzięciach dedykowanych młodzieży. Elementów tolerancji i wielokulturowości nie brakuje w Śląskim Turnieju Debat Oksfordzkich, na Olimpiadzie Wiedzy o Górnym Śląsku, czy też w całej masie mniejszych wydarzeń.

    Wszyscy musimy ciągle uczyć się Śląska, ale tego najlepszego: wielokulturowego, otwartego, przyjaznego. Jeśli dobrze odrobimy tę lekcję, to z pewnością mniej będziemy musieli później protestować.


    Grzegorz Franki, Prezes Związku Górnośląskiego