Górnoślązak, 2017, nr 9 (28)

Pobierz ten numer w PDF Górnoślązak, 2017, nr 9 (28)

    Dwa pomniki
    Historię Górnego Śląska, podobnie jak innych terenów pogranicza: Kresów, Alzacji, Kraju Sudetów, charakteryzuje przede wszystkim zmienna przynależność państwowa, a w kulturze –
    przenikanie się wpływów kilku kultur. Mentalność ludzi pogranicza musi więc być nieco odmienna od mentalności ludzi z obszarów jednorodnych. Takie obszary i tacy ludzie je zamieszkujący to zjawisko występujące na całym świecie. I nie byłoby o czym pisać, gdyby nie fakt, w jaki sposób ową pograniczność Górnego Śląska można uszanować i spożytkować.
    Prof. Marek Szczepański napisał w 2007 roku: „Szkoda mi znikającego Śląska, ale chyba już nic nie poradzimy. Lotaryngia, Alzacja uczyniły ze swojej pograniczności atrakcję, chuchały na nią. My, na Śląsku daliśmy się zglajszachtować”.
    Dobrym przykładem miejsca, gdzie ludność osiadła po 1945 roku, a przede wszystkim ich wnuki, potrafią docenić niemiecką spuściznę naukową, artystyczną, kulturową tamtych terenów, wnosząc równocześnie swoją kulturę, zdobycze naukowe, wartości, jest Dolny Śląsk.
    Jak to wygląda na Górnym Śląsku? Co tu rozumie się pod pojęciem Górnoślązaka? Czy na terenach pogranicza wraz ze zmianą przynależności państwowej zmienia się tożsamość?
    Jest w Raciborzu pomnik odsłonięty w 1971 roku. Przedstawia postać kobiety – smukłej, wyprostowanej, z uniesioną głową, nad którą trzyma oburącz dziecko. Matka prowadzi dziecko
    w przyszłość. Pomnik, jak podaje Wikipedia, jest „poświęcony wszystkim śląskim matkom wychowującym swoje dzieci w duchu polskiego patriotyzmu”.
    Jest jeszcze jeden pomnik matki, Matki Alzatki, w Strasburgu, stolicy Alzacji. Alzacja, podobnie jak Górny Śląsk, była kartą przetargową w kolejnych traktatach kończących kolejne
    wojny. Alzatczycy zaś, podobnie jak Górnoślązacy, wcielani byli do armii, które walczyły przeciwko sobie.
    Pytanie: „Kim jestem?” na terenach pogranicza brzmi tragicznie.
    Pomnik Matki Alzatki przedstawia piękną kobietę o twarzy ściągniętej bólem. Na kolanach trzyma zwłoki dwóch synów, z których jeden odwrócony jest na zachód, a sylwetka drugiego
    zwrócona jest na wschód. Ciała mężczyzn są nagie, nie mają na sobie mundurów ani innych oznak. Mimo że ich ciała są zwrócone w przeciwne strony, ręce przylgnęły do siebie, a dłonie splotły się ze sobą. Te splecione dłonie dwóch braci, synów jednej matki, Alzatki, są tu najważniejsze.
    Czy to możliwe, żeby synowie tej samej ziemi odwrócili się od siebie, a jednak byli ze sobą związani do śmierci? Tak. Bo na terenach pogranicza przynależność państwowa okazuje
    się mniej ważna niż miłość do ziemi najbliższej.
    Często jestem w Strasburgu i często, przyglądając się pomnikowi, zastanawiam się: Co mogłyby sobie powiedzieć, gdyby się spotkały, Matka Polka z Matką Alzatką?
    Szczęść Boże!

    Grzegorz Franki,
    Prezes Związku Górnośląskiego